Cześć, tu Maciej.
Zauważyłeś kiedyś, że właściciele nieruchomości dzielą się na dwie grupy? Na tych, którzy sprzedają w tydzień za rekordową cenę... i na tych, którzy "wiszą" na portalach miesiącami, modląc się o jakikolwiek telefon.
To trochę jak ten mem z krzywą Gaussa. Na jednym końcu masz totalnego nowicjusza, który po prostu wystawia ofertę i ma farta. Na drugim, profesjonalistę, który ma strategię, plan i wie, jak ułożyć klocki. Prawdziwe pieniądze zarabia się na tych końcach. Najgorzej jest utknąć w środku, tam gdzie jest "letnio".
Niedawno pracowałem z klientem w Krakowie. Miał świetne mieszkanie, ale oferta od miesięcy stała w miejscu. Totalna cisza. Usiedliśmy, przeanalizowaliśmy strategię i wprowadziliśmy kilka zmian. Efekt? W dwa tygodnie domknęliśmy sprzedaż powyżej ceny ofertowej.
Różnica? Ten klient pozwolił mi "gotować". David Ogilvy, legenda reklamy, mówił: „Nie kupuj psa, żeby potem samemu szczekać”. Dzisiaj młodzi mówią: „Let him cook”. To dokładnie to samo. Najlepsi klienci to ci, którzy wiedzą, po co mnie zatrudnili. Dają mi pole do popisu, ufają procesowi i nie tracą energii na mikro-zarządzanie każdym zdjęciem.
Jeśli próbujesz sprzedać nieruchomość, daj jej odetchnąć. Pozwól marketingowi zadziałać. Nie wyciągaj wniosków po dwóch dniach. Dobre oferty potrzebują czasu, żeby "nasiąknąć" zainteresowaniem odpowiednich ludzi.
Życie jest znacznie łatwiejsze na prawym albo lewym końcu krzywej. Piekło zaczyna się w środku, gdzie próbujesz robić wszystko po trochu i nic nie wychodzi naprawdę dobrze. Wyjdź stamtąd. Zaufaj profesjonalistom i po prostu rób swoje.
Słyszymy się niedługo,
Maciej
P.S. Masz nieruchomość w Krakowie, która powinna się sprzedać, ale z jakiegoś powodu stoi w miejscu? A może dopiero planujesz start i chcesz to zrobić porządnie od pierwszego dnia? Odezwij się do mnie i sprawdźmy, czy możemy wspólnie "coś ugotować".






